sobota, 11 lutego 2017

Od Nikodema CD Any

Zerknąłem do lodówki i stanowczo stwierdziłem, że muszę iść do sklepu. Wyszedłem z kuchni i ruszyłem na korytarz, wcześniej mijając salon. Założyłem buty i opuściłem dom, zamykając go na klucz. Ruszyłem do pobliskiego sklepu i tym razem postanowiłem iść skrótem. Skręciłem i zanim zdążyłem mrugnąć coś, a raczej ktoś we mnie uderzył. Zachwiałem się, ale bardziej z dziwienia niż siły, z jaką owa osoba na mnie wpadła. W ostatniej chwili udało mi się złapać ją za rękę i uratować od upadku. Przyciągnąłem osobę do siebie i objąłem na wszelki wypadek. Gdy już jej oddech się uspokoił zrobiłem krok w tył i spojrzałem na blondynkę. Miała niebieskie oczy i prawie dorównywała mi wzrostem, jednak ja zauważyłem miała na sobie wrotki, które dodawały jej centymetrów.
-Przepraszam bardzo-powiedziała szybko.
-Nic się nie stało-odparłem uśmiechając się-nic ci nie jest.
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Było w niej coś... niezwykłego. Dopiero po chwili zrozumiałem, że jak ja jest "skażoną".
-Jestem Nikodem-przedstawiłem się kłaniając teatralnie.
Usłyszałem jej cichy śmiech i wyprostowałem się, patrząc w jej piękne, niebieskie oczy.

Any?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz