- Weszła tutaj pewna dziewczyna - zacząłem - Ma blond włosy a końcówki z jednej niebieskie z drugiej czerwone. Ma na imię Harley. Znajdź ją i przyprowadź do mnie - powiedziałem z szerokim uśmiechem
Lukas tylko kiwną głową i poszedł jej szukać. Ja za ten czas odpiąłem lekko swoją koszule, ponieważ mi było zbyt duszno krawat zaś rozwiązałem i położyłem na swojej szyi, aby jej nie zgubić. Wziąłem kieliszek z whisky do dłoni i wypiłem. W końcu przyszedł Lukas, który trzymał dziewczynę od tyłu za ręce, jak przestępcę. Blondynka zaczęła się wyrywać i nie wiadomo co odwalać. Lukas nogą walną pod jej kolanem, co sprawiło, że dziewczyna upadła na kolana krzycząc z bólu.
- Myślałaś, że cię nie znajdę? - zapytałem śmiejąc się
- Gdyby to nie był twój klub, to jako ni sadze - rzekła
- Uwierz znalazłbym cię i to z łatwością - powiedziałem
Nagle wstałem z kanapy i poszedłem do blondynki. Gdy byłem parę centymetrów od niej przykucnąłem. Dłonią złapałem jej podbrudek, żeby na mnie spojrzała.
- Niby odważna, ale nie za odważna - powiedziałem - I nawet ładna - zaśmiałem się
Nagle uderzyłem ją w twarz i zaśmiałem się bardzo głośno. Ponownie wziąłem w dłoń jej podbrudek.
- Wiesz co? To co zrobiłaś na dworze to każdy umie - powiedziałem - Jak widać nic więcej nie umiesz i jesteś słaba - wstałem i spojrzałem na Lukasa - Możesz ją puścić - oznajmiłem i usiadłem na kanapie.
Harley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz