wtorek, 14 lutego 2017

Od Any cd Nikodema

Otworzyłam z rozmachem drzwi i wparowałam do swojego mieszkania. Od razu skierowałam się do swojej sypialni. Gdy tylko przekroczyłam próg, moim oczom ukazała się czyjaś sylwetka rozwalona na moim łóżku.
- Gdzie byłaś? - spytał Aaron, przewracając stronę mojego szkicownika. Nie miał oporów przed naruszaniem mojej prywatności, co kiedyś mi nie przeszkadzało, a teraz zaczęło wnerwiać.
Wyrwałam bratu zeszyt i zatrzasnąłwszy go, położyłam na biurku.
- Nie twoja sprawa - warknęłam. Wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni, po czym rzuciłam go na biurko obok notesu. - Co tu robisz?
- Nie twoja sprawa - odparł, posyłając mi promienny uśmiech.
Wywróciłam oczami.
- To ja tutaj mieszkam, więc chyba mam prawo wiedzieć, dlaczego tu przebywasz - powiedziałam.
- Chciałem odwiedzić swoją siostrzyczkę. Już mi nie wolno? - spytał. Po chwili wzajemnego mierzenia się wzrokiem dodał - To gdzie byłaś?
Spiorunowałam go wzrokiem w odpowiedzi.
Aaron podniósł się do pozycji siedzącej i przeczesał włosy palcami. Zlustrował mnie badawczo wzrokiem, ale się nie odezwał, tylko wstał i wyszedł z pokoju. Po chwili usłyszałam dźwięk włączanego telewizora.
- Znowu jeździłaś po mieście?! - zawołał Aaron zza ściany.
- No raczej! - odkrzyknęłam. Mój wzrok mimowolnie powędrował ku komórce leżącej na biurku. - Długo zamierzasz tu jeszcze siedzieć? - spytałam, wychodząc z mojego pokoju i kierując się do salonu.
- Właściewie to już wychodzę - odparł. Niemniej nie ruszył się z kanapy.
- Ale...? - spytałam, zajmując miejsce koło niego.
- Gdzie byłaś?
Westchnęłam zirytowana. Dlaczego nie może choć raz odpuścić...?
- Jeździłam - powiedziałam w końcu. - A potem poszłam na miasto się powłuczyć. Nic ciekawego - specjalnie przemilczałam fakt, iż nie byłam sama. Niektórych szczegółów lepiej nie zdradzać nadopiekuńczemu bratu. Jak to mówią "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal".
Przytaknął tylko. Przeciągnął się i wstał z kanapy.
- Kumpel organizuje jutro imprezę. Chcesz przyjść? - spytał, wyłączając telewizor i jednocześnie kierując się w stronę korytarza. Znowu będę wszędzie szukała pilota...
- Mam jutro jazdę - skłamałam.
- Cóż... no dobrze. Zawieść cię? - spytał. Słyszałam, jak zakłada kurtkę.
- Nie trzeba. Troy obiecał, że mnie podwiezie - kolejne kłamstwo. To aż przerażające, jak naturalnie mi ono przychodzi.
- No nic, w takim razie do zobaczenia... kiedyś - rzucił. Usłyszałam jeszcze tylko otwieranie i zamykanie drzwi, po czym zapadła cisza.
Natychmiast zerwałam się z kanapy. Rzuciłam się na złamanie karku do pokoju, w którym zostawiłam komórkę. Gdy tylko ją dorwałam wybrałam odpowiedni numer i wysłałam wiadomość zawierającą zaledwie dwa słowa, a jednak dla jej adresata mówiła wszystko:
"Kryj mnie."
Troy zawsze był gotów mi pomóc, jeśli chodzi o okłamywanie mojego brata. Widocznie sprawiało mu to przyjemność...
Postanowiłam, że potrzymam Nikodema jeszcze trochę w niepewności. Poszłam się wykąpać, zjadłam kolację i obejrzałam film, który niedawno sobie nagrałam. Zeszło mi na tym kilka godzin, a gdy w końcu postanowiłam odpisać, było już dość późno.
No nic, pozostało mi mieć nadzieję, że jeszcze nie śpi...
Nie chciałam dzwonić, żeby go nie obudzić, jeśliby spał, więc napisałam do niego SMS'a:
"Śpisz?"

Nikodem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz