wtorek, 14 lutego 2017

Od Rorrey'a cd Jane

Widać było, że dziewczyna nie była spokojną osobą. Była nieco... porywcza? Tak, myślę, że to jest dobre określenie. Szybko złapała mnie za rękę i zwróciła pieniądze. Zdziwiło mnie to zachowanie. Nie sądziłem, że taka dziewczyna jak ona nie skorzysta z okazji i nie weźmie tych pieniędzy.
-Nie chcę tego- powiedziała cicho. Po jej reakcji mogłem stwierdzić, że znów niekontrolowanie wypowiedziała słowa. Zrobiła cię nieco czerwona na policzkach.
-Ja idę- mruknęła i zaczęła odchodzić. Czyżby nieznajoma się zawstydziła? Nawet dla mnie było to dość krępujące. Zaczęła odchodzić, jednak nie pozwoliłem jej. Złapałem ją za nadgarstek. Dziewczyna spojrzała się na mnie i znowu spojrzała jak na idiotę.
-Najpierw mówiłaś o lodach, a teraz nie chcesz przyjąć pieniędzy. Zrozum, że źle się tym czuję. Po prostu przyjmij te pieniądze, a będzie po sprawie- uśmiechnąłem się. Dziewczyna uniosła tylko brew i założyła ręce. Nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się na mnie.
-Dobrze.... Skoro nie chcesz, to może chociaż się poznajmy. Wiesz, mieszkam na uboczu miasta i rzadko mam okajze porozmawiać z kimś cywilizowanym. Możemy pójść do kawiarni. Znam tutaj dobrą kawiarnię z niewysokimi cenami- próbowałem naleźć rozwiązanie na całą tą sytuację. Z resztą pewnie i tak nasza znajomość skończy się tylko na jednym spotkaniu. Zdziwiłbym się jakby tak nie było. Przecież nikt nie chciałby zadawać się z odludkiem. Nieznajoma skinęła tylko głową. Uśmiechnąłem się tylko. 
-Ale jest jeden warunek- zacząłem kiedy zaczęliśmy iść przed siebie.
-Jaki?- powiedziała cicho.
-Później pójdziesz ze mną do spożywczego po bułki- zaśmiałem się. Dziewczyna również, ale szybko spoważniała.
-Niech będzie- powiedziała już gburliwym tonem.
Szliśmy dalej w ciszy. Była ona trochę krępująca, mimo to, że bardzo lubiłem ciszę. Jednak postanowiłem ją przerwać.
-Co za maniery. Nawet nie zdążyłem się przedstawić. Jestem Rorrey- powiedziałem spoglądając na dziewczynę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz