Myślałam, że sobie żartuje, ale na prawdę mnie powalił.
-No i ty leżysz-powiedział mężczyzna, po czym mnie puścił i ruszył dalej.
Wstałam i wydęłam usta. Ja się tak nie dam. Ruszyłam za nim i zagrodziłam mu drogę. Spojrzał na mnie z zadowolonym uśmieszkiem na twarzy.
-Powiem ci coś-zaczęłam przybliżając się do niego-ja się nie poddaje.
Po wypowiedzeniu tych słów kopnęłam go z kolana w czułe miejsce. Zgiął się pół, a ja złapałam jedną jego rękę i wykręciłam. Przytrzymałam ją przy jego plecach i po chwili siedział na kolanach na ziemi dalej się zginając. Co prawda nie leżał, ale liczyło się.
-Jeden, jeden-mruknęłam zmierzając do wyjścia z uliczki.
Gdy go mijałam podniósł głowę, a w jego oczach widziałam gniew.
-Pożałujesz tego-powiedział podnosząc się.
Zachichotałam i biegiem ruszyłam do baru. Wiedziałam, że mnie goni. Czułam to. Podbiegłam do ochroniarzy i zanim Joker zdążył dobiec znalazłam się w środku. Wśliznęłam się między ludzi i przechodząc wzdłuż parkietu znalazłam się obok kanap. Usiadłam w cieniu tak, abym nie rzucała się w oczy i czekała.
W razie czego mam życzenie - pomyślałam zadowolona.
Joker?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz