wtorek, 14 lutego 2017
Od Jane CD Rorrey'a
Mężczyzna odszedł, a ja przez chwilę patrzałam się jak głupia na banknot. W końcu spojrzałam na oddalającą się posturę nieznajomego. Zmarszczyłam brwi i ruszyłam za nim. Nie miałam zamiaru go ani gonić, ani wołać. Prędzej czy później skapnie się, że ktoś za nim idzie. Chyba nie był aż tak głupi?
Szliśmy już trochę, więc przyśpieszyłam. Było to moim błędem. Gdy już byłam blisko niego ten się zatrzymał, a ja wpadłam na jego plecy. Zaklęłam cicho i odsunęłam się, a on obrócił się w moją stronę.
-Myślałem, że trochę dłużej nie będziemy się widzieć. Gdybyś dała radę mnie okraść zobaczyłabyś, że na prawdę zostały mi tylko drobne na bułki- zaśmiał się.
-Nie miałam zamiaru cię okradać-bąknęłam i złapałam jego rękę, do której włożyłam pieniądze-nie chcę tego, jak już wspomniałam nie miałam zamiaru powiedzieć tego na głos.
Mężczyzna nie odpowiedział, a patrzył się na mnie dziwnie. Poczułam jak na moje policzki wpływa rumieniec, więc szybko odwróciłam głowę.
-Ja idę-mruknęłam sama nie wiem po co.
Chciałam odejść, ale ten złapał mnie za nadgarstek i przytrzymał. Spojrzałam na niego wiedząc, że już jestem czerwona, jednak nie potrafiłam tego powstrzymać.
Rorrey?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz