niedziela, 19 lutego 2017

Od Rorrey'a

Dziś postanowiłem zaszyć się w domu. W sumie to nie dziwne, bo robiłem to prawie codziennie. Rano zrobiłem sobie kawę. Czasem zawdzięczam jej życie. Potrafi mnie postawić na nogi. Dzięki nie wstaje rano z łóżka. Każdego dnia poświęcałem się swoim pasjom. Myślę, że to dzięki temu jeszcze do końca nie zdziczałem. Najpierw spróbowałem swoich sił w rysunku. Szybko jednak zrezygnowałem. Moje wszystkie "dzieła" przypominały bardziej bazgroły. Postanowiłem wziąć się za coś, co przynajmniej trochę mi wychodzi. Siadłem przed pianinem i zacząłem wybijać jakiś rytm. Zapisywałem nuty na kartce. Zawsze wszystko wypadało mi z głowy. Nie wiem dokładnie ile czasu siedziałem i grałem. Może godzinę, półtorej. Przerwało mi jednak pukanie do drzwi. Zdziwiłem się ponieważ była to rzadkość. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz słyszałem ten dźwięk. Podszedłem do drzwi, po czym je otworzyłem.
-Co cię tu sprowadza?-zapytałem 

Ktoś? 
(pierwsze opowiadania nie są moją mocną stroną)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz