poniedziałek, 13 lutego 2017

Od Rorrey'a cd Jane

Zaśmiałem się cicho. Dziewczyna na pierwszy rzut oka starała się, nie okazywać jakichkolwiek słabości. Wyjątkowo dobrze jej to wychodziło. Jestem idealnym obserwatorem ludzi, z czego jestem bardzo zadowolony.
-I z czego się tak śmiejesz? To twoja wina...- mówiła nadal obrażona.
-Jestem po prostu w szoku, że taka osoba, jak ty przejmuje się swoimi spodniami. Nie potrzebuję żadnych sprzeczek- westchnąłem tylko. Jedyne o czym teraz marzyłem to powrót do domu. Wyciągnąłem z kieszeni portfel i wyciągnąłem pięćdziesiąt dolarów. Podałem dziewczynie banknot.
-Mam nadzieję, że to wystarczy na jakieś dobre spodnie, które szybko się nie podrą- uśmiechnąłem się. Dziewczyna stała z założonymi rękami.
-Nawet mnie nie znasz, a dałeś mi kasę na nowe spodnie. Skąd się ty się wziąłeś człowieku?-zapytała. Jak zwykle kiedy ktoś próbuje być miły to inni postrzegają go jako idiotę. W sumie to przywykłem już do tego.
-Niestety na lody nie mam czasu cię zabrać. Z resztą myślę, że ty również nie chciałabyś marnować czasu na lody z nieznajomym, więc jest to korzystniejsze dla nas obu. Bierzesz pieniądze? Więcej niestety nie mogę ci dać bo moja lodówka już całkiem opustoszeje-uśmiechnąłem się. Wzięła pieniądze i nadal mi się przyglądała.
-Mam nadzieję do zobaczenia, a i jeszcze raz przepraszam-skinąłem głową i ruszyłem dalej przed siebie w poszukiwaniu jakiegoś sklepu spożywczego. Mimo dzisiejszego wypadku, dalej pogrążyłem się w swoich myślach. Jednak teraz było coś nie tak. Czułem na sobie czyiś wzrok. Zupełnie tak jakby ktoś mnie śledził. Nie dawałem poznać po sobie, że wyczułem mojego prześladowce. Postanowiłem zatrzymać się. Tak nagle i nieoczekiwanie. Kiedy to robiłem ktoś wpadł na mnie obijając się o moje plecy. Odwróciłem się by spojrzeć, kto stał za obserwowaniem mnie. Moim oczom ukazała się ta sama znajoma.
-Myślałem, że trochę dłużej nie będziemy się widzieć. Gdybyś dała radę mnie okraść zobaczyłabyś, że na prawdę zostały mi tylko drobne na bułki- zaśmiałem się.

Jane?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz